Z życia parafii

Z wizytą na pielgrzymkowym szlaku

4 sierpnia br. wyruszyła z Biłgoraja piesza pielgrzymka do Częstochowy. Wraz z Darkiem, mężem jednej z pątniczek, postanowiliśmy odwiedzić pielgrzymujących i przejść razem z nimi odcinek z Huty do Niska.

Co to dla nas? To tylko 26km – tak sobie myśleliśmy jadąc do Huty. Zaopatrzyliśmy się w wygodne buty i butelki z wodą i wyjechaliśmy. Zabraliśmy ze sobą również Ewę, która po raz pierwszy w życiu brała udział w pielgrzymce i jej męża Wacława, który postanowił tego dnia iść razem z nią.

Na miejsce dojechaliśmy wczesnym rankiem. Pielgrzymi utrudzeni marszem poprzednich dni, powoli zbierali swoje bagaże dziękując gospodarzom za nocleg. Wszystkim dopisywał humor, pomimo że marsz w upale zostawił po sobie pierwsze ślady na bolących stopach.

Msza św. odbyła się na placu przed remizą. Ks. Adam Malinowski w homilii mówił o wielkim cudzie, który ma miejsce na jego oczach. „Tak wielu chętnych do pielgrzymowania, tak wielu chętnych do pomocy i tylu księży, sióstr zakonnych i kleryków… To na pewno za sprawą Matki Bożej. Bo jak wytłumaczyć takie tłumy?” – mówił wzruszonym pątnikom.

„Grupa błogosławiony Jerzy przygotowuje się do wyjścia!” – na ten sygnał wszyscy poderwali się z trawy i zarzucili plecaki na ramiona.

Jeszcze tylko ostatnie szybkie pudrowanie stóp…

… i po kilku chwilach wszyscy byli ustawieni w jednej zwartej kolumnie.

Wraz z Darkiem i Wacławem wyruszyliśmy razem z nimi. Co prawda, nie dostaliśmy takich fajnych identyfikatorów do zawieszenia na szyi, ale i tak czuliśmy się jak pełnoprawni pielgrzymi. Tak też zostaliśmy przyjęci. Szliśmy razem z nimi i tak jak oni machaliśmy do mieszkańców okolicznych wiosek.

Maszerując w tłumie pątników czuliśmy tą wspaniałą radosną atmosferę. Wspólnie śpiewaliśmy pieśni, wspólnie modliliśmy się na różańcu i wspólnie odpoczywaliśmy. Byliśmy bardzo mile zaskoczeni gościnnością na postojach. Tamtejsi mieszkańcy dzielili się czym tylko mogli. Nawet małe dzieci częstowały słodkimi bułeczkami i ciasteczkami.

Nikt nie szedł głodny. Na każdym kolejnym postoju znaleźli się dobrzy ludzie, którzy przygotowywali przeróżne pyszności. Były i pierogi i pieczone udka z kurczaka, były pączki z nutellą i serowe obwarzanki. Wielką popularnością cieszył się nawet wiśniowy kompot.

Wszyscy byli zmęczeni, ale też wszyscy się uśmiechali. Nie dało się inaczej!

Oprócz zimnej wody w butelkach była też woda w wielkich wanienkach. Wspaniała sprawa w takim upale. 🙂

Siedząc sobie na trawie i odpoczywając po pysznym obiedzie żartowaliśmy, że tak to można pielgrzymować. Jeszcze dobrze się nie zmęczyliśmy, a tu już kolejny postój i same pyszności na stołach. Jednak już po obiedzie zrozumieliśmy, że pielgrzymka to nie lekki spacerek, a wielkie poświęcenie i wyrzeczenie…

Już od pierwszych kroków ruszyliśmy pełną parą. Tempo z początku wydawało się odpowiednie,  ale po kilku kilometrach odczuwaliśmy coraz większe zmęczenie potęgowane przez tropikalny wręcz upał. Gorąco biło nie tylko z góry, ale też od rozgrzanego asfaltu. Z każdym kolejnym kilometrem stopy bolały coraz bardziej, a ubrania przesiąkały od potu. Tempo zaczęło nam się wydawać za szybkie, a służby porządkowe wciąż biegały popędzając ociągający się „ogonek”.  Tak na marginesie, to nie wiem skąd oni czerpali siły do tego ciągłego biegania raz w jedną raz w drugą stronę. 😉

Kolejny upragniony odpoczynek był w lesie. Największym rarytasem okazała się zwykła czysta woda, której na szczęście było pod dostatkiem.  Każdy leżał lub siedział na trawie łapiąc oddech przed kolejnym wymarszem. Nikomu nie przeszkadzały wielkie latające owady, ani ogromne czarne mrówki.

Pęcherze na obolałych stopach stały się normalnością. Nikt nie zwraca uwagi na brudne spodnie, czy przepocone koszulki. Sandały i grube frotowe skarpety to też oczywistość na pielgrzymce. Kto założył cienkie sportowe „stopki” musiał zaraz też obklejać pięty plastrami. Na pielgrzymce obowiązuje zupełnie inna moda niż na co dzień. Każdy doskonale wie, że nie piękny wygląd jest najważniejszy. Tutaj liczy się przede wszystkim wygoda i bezpieczeństwo.

Na pielgrzymkowym szlaku można było spotkać nie tylko wieloletnich piechurów. Szły też matki z małymi dziećmi, szła młodzież i szły starsze osoby. Jednym słowem: wszyscy. I to właśnie było piękne. Szli jak jedna wielka rodzina. Każdy się wspierał i rozumiał cierpienie drugiego. Siostro, bracie, a nie: proszę pani. Tak właśnie zwracają się do siebie pielgrzymi.

Dla nas, którzy towarzyszyliśmy pątnikom tylko przez jeden dzień, najtrudniejszy był odcinek, który pokonywaliśmy w całkowitej ciszy. Zdecydowanie łatwiej się szło śpiewając wesołe pieśni przy akompaniamencie gitary.

Ostatni etap pielgrzymki, czyli wejście do Niska i przejście przez miasto, aż do kościoła Matki Bożej Fatimskiej był równie trudny, co ten w ciszy. Bolące nogi powoli zaczynały strajkować. Baliśmy się ściągać skarpety, by sprawdzić co się dzieje z naszymi stopami. Mówili nam, że czasami lepiej nie wiedzieć, wtedy trochę mniej boli. 😉

Po całym dniu w palącym słońcu nareszcie dotarliśmy na miejsce. Chwała Panu! Powoli pielgrzymi rozchodzili się na nocleg do gościnnych mieszkańców Niska. Wkrótce znów mieli spotkać się na Apelu, by podziękować Bogu za kolejny szczęśliwy dzień wspólnego pielgrzymowania.

A my, po pożegnaniu się ze wszystkimi i serdecznym podziękowaniu za gościnę na pielgrzymkowym szlaku, wróciliśmy do Biłgoraja. Jadąc klimatyzowanym samochodem zachwycaliśmy się siłą i wytrwałością pielgrzymujących do Częstochowy. „Aż nie chce mi się wierzyć, że to było tylko 26km. Przecież ja ledwo chodzę! Wstyd będzie się przyznać w domu, że wykończyła mnie taka krótka trasa!” – mówił Wacław, który jest z pochodzenia góralem i maszerowanie po górskich szlakach nie jest mu obce.  Wszyscy byliśmy pełni podziwu dla pątników, przed którymi przecież jeszcze tyle dni drogi! Utwierdziliśmy się w przekonaniu, że swoją siłę czerpią z modlitwy i zawierzenia Matce Bożej. Sami z siebie nie daliby przecież rady!

A teraz kilka słów do pielgrzymów: Kochani! Jesteście wspaniali! Wielki szacun dla Was! Nie zniechęcajcie się, na pewno dacie radę! My będziemy się za Was modlić.

Zdjęcia z wizyty na pielgrzymkowym szlaku można obejrzeć w galerii na naszym parafialnym Facebook’u:  http://www.facebook.com/ParafiaChrystusaKrolaWBilgoraju/photos/